Wiara i niewiara
Czytając wiadomości na największych polskich portalach o tym, że Benedykt XVI (mogę się mylić z numerkiem) nie podąża drogą Jana Pawła II, powróciła myśl - pewnie tysiące razy wałkowana, czyli czym jest wiara.
Zastanawiając się dłużej wierzymy w coś co stworzył sam człowiek i czego praktycznie nikt nie widział, nikt nie dotykał, a nie wspominając o obcowaniu. Cofając sie historycznie do czasów starożytnych można by stwierdzić, że ludziom mało było bóstw typu: bóg słońca i postanowili stworzyć sobie kogoś potężniejszego, który byłby odpowiedzialny za stworzenie i tego typu rzeczy. Nasuwa się pytanie: kim tak na prawdę jest Bóg? Ludzie określają go jako twórca świata i ludzi. Do tego wiemy, że jest dobry i sprawiedliwy. Swoją drogą to ciekawe, że ludzie byli w stanie wymyślić kogoś takiego, kto odpowiada na każde pytanie dotyczące stworzenia. Odpowiedź na te pytania jest bardzo prosta i pewnie każdy sie domyśli jaka ona jest. Można by sądzić, że powodem istnienia Boga jest brak chęci zadawania pytań: “skąd to się wszystko wzięło?” bo w końcu to pytanie zostanie bez odpowiedzi - czego ludzi oczywiście nie chcieli, za to chcieli natychmiastowej odpowiedzi.
Z Bogiem wiąże się nieoderwanie kwestia dobra i zła na świecie - dość obszerny temat do rozważań, z resztą poruszany także wiele razy. Ludzie stworzyli Boga, stworzyli też dobro i zło. Z definicji kim jest Bóg wychodzi, że Bóg jest dobry czyli na świecie zło nie powinno istnieć pod żadną postacią - to oczywiste. Albo nie. Byłoby oczywiste gdyby Bóg rzeczywiście istniał. Wniosek z rozważań, że tylko i wyłączanie ludzie dyktują czego będzie więcej: dobra czy zła.
Osobiście nie mam nic do ludzi, którzy wierzą w Boga, który pomaga im w jakiś niesamowity sposób żyć. Po prostu nie rozumiem tych ludzi w co dokładnie oni wierzą, bo nie wierze w coś czego sam nie zobaczę. Nawet gdybym chciał zrozumieć to i tak odpycha mnie historia kościoła i to co sie z nim teraz dzieje.
Jeżeli znajdzie sie ktoś z pytaniem: “w co tak na prawdę wierzy autor tekst?” otóż odpowiedź jest prosta: wierzy w siebie i też uczy sie tej sztuki.

Kiedy człowiek w coś wierzy jest mu po prostu łatwiej coś zrozumieć czy zaakceptować. a czy powinno istnieć zło, jeżeli jest Bóg? “za dobre wynagradza a za złe karze” więc jednak zło musi być :D a poza tym wspominając naszą rozmowę na ten temat. nie mów, że nie wierzysz w Boga bo w krytycznych sytuacjach modlisz się do niego z prośbą o coś. Gdyby nie było w Tobie ani grama wiary nie robiłbyś tego. Równie dobrze mógłbyś pomodlić się do jakiegoś krasnala czy czegoś innego, bo to tak samo dla Ciebie nie istnieje.
Zgadzam się z przedmówczynią. Ciężko byłoby żyć z myślą, że człowiek jest osamotniony w tym wszystkim co dzieje się w jego życiu, że nikt nad tym nie czuwa. Łatwiej jest znosić to co nas spotyka, gdy wiemy że jest w tym jakiś cel, że możemy liczyć na Jego pomoc. Inną sprawą jest instytucja jaką jest Kościół, ale na tyn temat nie będę się wypowiadać. Jedynie Szyszuniu droga w ostatnim zdaniu się mylisz. Krasnale istnieją. Wszyscy o tym doskonale wiemy, a najlepszym tego przykładem jestem ja ;).